Spór o wysypisko w Sobuczynie od miesięcy narasta i coraz wyraźniej wpływa na relacje między samorządami. Z jednej strony stoi Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne, z drugiej władze gminy Poczesna. W tle pozostają mieszkańcy, którzy od lat zmagają się z uciążliwościami zapachowymi, a jednocześnie obawiają się skutków ewentualnego paraliżu systemu gospodarki odpadami.
Zakład Zagospodarowania Odpadów w Sobuczynie działa od ponad czterech dekad. Obsługuje Częstochowę oraz okoliczne gminy, stanowiąc jeden z kluczowych elementów regionalnego systemu przetwarzania odpadów. Instalacja powstała na terenach dawnych kopalni rud żelaza, na mocy porozumień sprzed lat. To właśnie o dalsze funkcjonowanie tego miejsca toczy się dziś spór, który pod koniec 2025 roku wszedł w ostrą fazę.
Przeczytaj również: Casting do serialu HBO w Częstochowie. Miasto znów w centrum dużej produkcji
Modernizacja pod znakiem zapytania
W ostatnich latach częstochowska spółka komunalna przygotowywała się do kosztownych inwestycji modernizacyjnych. Planowała między innymi hermetyzację instalacji oraz działania mające ograniczyć uciążliwości zapachowe. Według władz spółki brak zgody administracyjnej może jednak zablokować te przedsięwzięcia.
Prezes CzPK, Robert Kalinowski, nie ukrywa obaw. Podkreśla, że bez modernizacji zakład może nie sprostać przyszłym wymogom prawnym. W jego ocenie grozi to ograniczeniem działalności instalacji, z której codziennie korzystają setki tysięcy mieszkańców regionu. Dlatego spór o wysypisko w Sobuczynie nie dotyczy wyłącznie jednej gminy, lecz całego systemu.
Zarząd CzPK otwarcie wskazuje na impas administracyjny. Zdaniem spółki działania władz Poczesnej skutecznie blokują realizację niezbędnych inwestycji. Jednocześnie spółka zarzuca gminie unikanie odpowiedzialności za konsekwencje sprzeciwu wobec rozbudowy zakładu.
Gmina Poczesna odpowiada: chodzi o ochronę mieszkańców
Wójt gminy Poczesna, Artur Sosna, stanowczo odpiera zarzuty. Podkreśla, że działania samorządu wynikają z procedur środowiskowych oraz troski o interesy mieszkańców. W jego ocenie gmina nie dąży do zamknięcia zakładu, lecz do ograniczenia negatywnego wpływu instalacji na otoczenie.
Według władz gminy największym problemem pozostają uciążliwości odorowe. Wójt wskazuje, że to właśnie plac kompostowy generuje najsilniejsze zapachy, które regularnie docierają do okolicznych domów. Dlatego planowana rozbudowa tego elementu instalacji budzi sprzeciw samorządu. Zdaniem gminy powiększenie placu oznaczałoby oczywisty wzrost uciążliwości dla mieszkańców.
Dodatkowym argumentem pozostaje kwestia ochrony zabytku archeologicznego. Władze Poczesnej przypominają o obowiązku zabezpieczenia stanowiska wpisanego do gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków, które znajduje się na terenie planowanych inwestycji.
Smród, który od lat dzieli społeczność
Dla mieszkańców Sobuczyny i okolic spór o wysypisko w Sobuczynie nie jest abstrakcyjną debatą administracyjną. Od lat zgłaszają oni problem uciążliwych zapachów, które szczególnie nasilają się w określonych warunkach pogodowych. To właśnie ten aspekt konfliktu najbardziej wpływa na codzienne życie lokalnej społeczności.
CzPK wylicza, że podjęła szereg działań mających ograniczyć emisję odorów. Spółka wskazuje na hermetyzację procesu kompostowania, uszczelnienie składowiska, modernizację oczyszczalni odcieków oraz stały monitoring skarg mieszkańców. Jednocześnie zaznacza, że pełna eliminacja problemu wymaga współpracy z władzami gminy.
Według spółki wójt Poczesnej odmówił wydania decyzji środowiskowej zarówno w 2019, jak i w 2025 roku. CzPK podkreśla również, że gmina nie zaproponowała alternatywnych rozwiązań, takich jak stworzenie strefy zieleni ochronnej czy monitoring jakości powietrza.
Konsultacje społeczne i pomysł zmiany granic
W obliczu przedłużającego się konfliktu władze Częstochowy zaproponowały rozwiązanie, które jeszcze bardziej podgrzało emocje. Miasto chce przyłączyć do swoich granic tereny, na których funkcjonuje zakład w Sobuczynie. Zdaniem samorządu taki krok pozwoliłby odblokować inwestycje proekologiczne i usprawnić zarządzanie gospodarką odpadami.
Częstochowa argumentuje, że zmiana granic mogłaby przynieść szereg korzyści. Wskazuje na poprawę jakości życia mieszkańców, możliwość realizacji projektów fotowoltaicznych oraz rozwój stref przemysłowych. Jednocześnie miasto ostrzega przed ryzykiem wzrostu kosztów i zagrożeń ekologicznych w przypadku paraliżu zakładu.
Zarówno w Częstochowie, jak i w gminie Poczesna trwają konsultacje społeczne. Mieszkańcy miasta otrzymali broszurę zatytułowaną „Informator mieszkańca. Cała prawda o składowisku odpadów w Sobuczynie”, w której przedstawiono stanowisko Częstochowy. Dokument podkreśla, że brak współpracy ze strony gminy opóźnia działania ograniczające uciążliwości odorowe. Jednocześnie broszura ostrzega przed konsekwencjami ewentualnego zamknięcia zakładu, takimi jak przeciążenie innych instalacji, wzrost opłat oraz ryzyko powstawania nielegalnych wysypisk. Warto jednak zauważyć, że pod materiałem nie podpisano żadnej osoby ani instytucji.
Dialog czy dalszy impas?
Zarząd CzPK nie ukrywa, że przedłużający się brak decyzji administracyjnych może mieć poważne skutki. Spółka ostrzega przed koniecznością transportu odpadów do innych instalacji, wzrostem kosztów dla mieszkańców oraz ryzykiem niewypełnienia krajowych i unijnych poziomów recyklingu. Jednocześnie deklaruje gotowość do rozmów i wypracowania kompromisu.
W odpowiedzi wójt Poczesnej zapewnia, że gmina pozostaje otwarta na dialog. Podkreśla jednak, że obecny konflikt niszczy relacje budowane przez lata, zarówno między samorządami, jak i między mieszkańcami obu społeczności.
Na razie spór o wysypisko w Sobuczynie pozostaje nierozwiązany. Po obu stronach padają mocne słowa, a mieszkańcy coraz uważniej śledzą rozwój wydarzeń. Pytanie, czy dojdzie do porozumienia, wciąż pozostaje otwarte.
