Nielegalne składowisko odpadów w Częstochowie przez lata budziło niepokój mieszkańców Zawodzia-Dąbia. Teren przy ul. Koksowej 6b stał się symbolem zagrożenia, które znajdowało się dosłownie kilka kroków od domów. Teraz miasto przechodzi od zapowiedzi do działania i rozpoczyna proces usuwania ton niebezpiecznych substancji.

Choć sprawa ciągnęła się miesiącami, dziś widać wyraźny przełom. Częstochowa podpisała umowę z wykonawcą, zabezpieczyła środki finansowe i przygotowała harmonogram prac. Co najważniejsze, mieszkańcy mogą liczyć na realną poprawę bezpieczeństwa.

1400 ton odpadów zniknie z ul. Koksowej

Na terenie przy ul. Koksowej 6b zalega około 1 400 ton niebezpiecznych odpadów. Substancje te przez długi czas pozostawały w miejscu, które nie spełniało żadnych standardów bezpieczeństwa. Każda ulewa, podtopienie czy wzrost temperatury zwiększały ryzyko skażenia gleby i wód gruntowych.

Dlatego miasto zdecydowało się działać zdecydowanie. Zamiast odkładać problem na później, samorząd uruchomił procedury, które doprowadziły do wyłonienia wykonawcy i zabezpieczenia finansowania.

Co istotne, koszt realizacji projektu wyniesie około 8 mln zł. Początkowo zakładano 12 mln zł, jednak przetarg pozwolił znacząco obniżyć wydatki. Dzięki temu miasto efektywnie wykorzysta publiczne środki.

Doświadczone konsorcjum przeprowadzi utylizację

Miasto wybrało w przetargu konsorcjum specjalizujące się w gospodarce odpadami niebezpiecznymi. Liderem zostało Mo–Bruk S.A., a partnerami Raf–Ekologia Sp. z o.o. oraz Epichem Sp. z o.o. Firmy te mają doświadczenie w likwidowaniu trudnych i ryzykownych składowisk.

Podpisanie umowy oznacza, że projekt wchodzi w fazę realizacji. Władze miasta podkreślają, że działają przede wszystkim z myślą o mieszkańcach i środowisku. Jednocześnie przypominają, że Częstochowa już wcześniej skutecznie usunęła nielegalny skład chemikaliów przy ul. Filomatów. Tam również samorząd sięgnął po zewnętrzne wsparcie i doprowadził sprawę do końca.

Dlatego obecna operacja nie jest działaniem przypadkowym, lecz kolejnym krokiem w porządkowaniu problematycznych terenów.

7,3 mln zł wsparcia z NFOŚiGW

Kluczową rolę w całym procesie odgrywa finansowanie. Rada Nadzorcza Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zatwierdziła wsparcie w wysokości 7,3 mln zł. To znacząca część budżetu projektu, która odciąży miejski budżet.

Miasto czeka jeszcze na formalne podpisanie umowy dotacyjnej. Jednak procedury zmierzają do finału, dlatego wkrótce rozpoczną się prace w terenie.

Co więcej, Częstochowa skorzystała ze specjalnej ścieżki finansowania przygotowanej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort zmienił przepisy i umożliwił samorządom korzystanie z rezerwy celowej budżetu państwa przy usuwaniu niebezpiecznych odpadów. Dzięki temu miasta o ograniczonych budżetach mogą reagować szybciej i skuteczniej.

Przeczytaj także: Archidiecezja Częstochowska a pedofilia – powołano niezależny zespół

Długa procedura, ale konkretny efekt

Droga do podpisania umowy była wymagająca. Najpierw, w styczniu 2025 roku, miasto złożyło fiszkę projektową. Następnie trafiło na listę rezerwową, a później przeszło przez etap naboru w NFOŚiGW. Kolejnym krokiem było ogłoszenie przetargu i analiza ofert.

Choć proces administracyjny trwał wiele miesięcy, władze konsekwentnie doprowadziły go do końca. Dzięki temu dziś można mówić o realnym usunięciu zagrożenia, a nie jedynie o planach.

Mniej zagrożeń, większe bezpieczeństwo

Nielegalne składowisko odpadów w Częstochowie przez lata budziło obawy. Odpady chemiczne w niekontrolowanym miejscu zawsze niosą ryzyko pożaru, wycieku czy skażenia środowiska. Dlatego decyzja o ich likwidacji ma znaczenie nie tylko symboliczne, lecz przede wszystkim praktyczne.

Usunięcie 1 400 ton niebezpiecznych substancji zmniejszy zagrożenie dla gleby, wód gruntowych i zdrowia mieszkańców. Ponadto teren odzyska szansę na bezpieczne zagospodarowanie w przyszłości.

Częstochowa pokazuje, że samorząd może skutecznie walczyć z problemem nielegalnych odpadów, jeśli połączy determinację z dobrze zaplanowanym finansowaniem. A dla mieszkańców Zawodzia-Dąbia oznacza to jedno – koniec niepewności i początek realnej poprawy bezpieczeństwa.